Archive | Od 3 do 6 lat

Roztrwonione bogactwo. Część 2. Argumenty za edukacją przedszkolną i edukacją rodziców.

Przedszkole Montessori w Indiach, foto: Nagarjun Kandukuru, CC BY 2.0

Poniższy artykuł został przedstawiony Unesco-Unicef Cooperative Programme w 1981 r. przez Muriel I. Dwyer, dyrektor Maria Montessori Training Organization w Londynie.

Wszystko, co powiedzieliśmy wskazuje, że edukacja rodziców jest jeszcze istotniejsza niż zapewnienie edukacji przedszkolnej, ponieważ w wieku 3 lat dziecko już stało się człowiekiem swoich czasów, miejsca i grupy – innymi słowy, już położyło fundament, na którym zbudowana zostanie cała reszta jego życia.

Edukacja rodziców

Wspomniana edukacja rodziców nie musi być tak skomplikowana, jak się to może wydawać. W wielu krajach rozwijających się istnieją już poradnie zdrowia matki i dziecka, które wykonują fantastyczną pracę nawet w najtrudniej dostępnych regionach. Gdyby ten fundament poszerzono, aby włączyć zarówno psychiczne, jak i fizyczne potrzeby dziecka, żadna nowa instytucja nie byłaby potrzebna. W bardziej rozwiniętych regionach media, w szczególności radio i telewizja, mogą i powinny być stosowane do realizacji tych istotnych zadań.

Kosztowne wyposażenie również nie jest konieczne. Sami dorośli, o ile zostali dobrze poinformowani i przekonani, naturalne otoczenie, w szczególności dom, jakkolwiek skromny – to wszystko, czego potrzeba.

Tym, co wymaga zmiany i otwarcia na szersze horyzonty, są postawy i przekonania dorosłych. Nawet najdroższe wyposażenie na świecie nie pomoże, jeśli postawa dorosłych jest zacofana.

W okresie od 0 do 3 lat należy położyć nacisk na to, by rodzicie wiedzieli, że dobre odżywianie jest istotne nie tylko dla zdrowia fizycznego ich dzieci, lecz także dla ich rozwoju intelektualnego. Należy im także wyjaśnić, jak ważne jest, by pozwolili dziecku być aktywnym, poznawać przez eksplorację, robić samemu to, do czego jest zdolne, np. mycie, jedzenie i te prace, których wykonywanie widzi w domu. Ważne jest, aby odpowiadali na jego pytania i pozwolili mu mówić, opowiadali mu historie, pokazali mu różne rodzaje kwiatów, kształtów, kolorów, muzyki itp. – aby faktycznie pomogli mu zapoznać się ze wszystkim, co jest w domu i jego najbliższym otoczeniu.

W okresie od 3 do 6 lat dziecko ma potencjał, aby poszerzyć, pogłębić i skonsolidować to, co zdobyło w pierwszych trzech latach. W tym właśnie trzeba mu pomóc.

W czasach lub miejscach, gdzie człowiek miał za zadanie zaadaptować się do prostego środowiska i społeczeństwa, dziecko było w stanie zdobyć wszystko, czego potrzebuje biegając swobodnie w wiosce, przyglądając się i uczestnicząc w życiu i pracy ludzi, którzy je otaczali.

Jednakże większości ludzi na świecie to doświadczenie życia w izolacji nie dotyczy. Z nadejściem nowoczesnych środków komunikacji dziecko z wioski również musi zaadaptować się do większego świata – nikt nie przewidzi, gdzie dziecko urodzone w  odległej od cywilizacji wiosce będzie faktycznie wiodło swoje życie.

Zatem dziecko potrzebuje zaadaptować się nie tylko do “tu i teraz”, do prostego życia, lecz także do skomplikowanego życia na świecie we wszystkich jego aspektach. Aby to zrobić, musi mieć możliwość eksplorować, poznać i wbudować w samego siebie wiedzę i umiejętności konieczne do pełni życia w szerszym kontekście. Do tego potrzebuje dodatkowej pomocy i tak dochodzimy do przedszkoli.

Edukacja przedszkolna

Te maluchy mają potencjał, aby osiągać wielkie rzeczy, lecz tylko wtedy będzie to możliwe, jeśli ich fundamentalne potrzeby znajdą zaspokojenie. Jeśli maluchy stłoczy się w budynkach, zabroni się im im eksplorować, być aktywnymi, porozumiewać się, jeśli zostaną unieruchomione i styranizowane przez dorosłych używających rózgi lub innej broni, ich zdrowie i rozwój poniosą jedynie szkodę, a my musimy pamiętać, że szkody te będą nieodwracalne.

Wszyscy wiemy, że to się dzieje – a nawet jest finasowane przez rządy i organizacje międzynarodowe. W imię praw kobiet i postępu gospodarczego tyle dzieci zmusza się, by spędzały całe dnie z niedokształconym personelem, w opłakanych warunkach, a my powinniśmy głośno protestować, gdyż żadna racja, finansowa czy inna, nie usprawiedlia zniszczenia, nawet częściowo, potencjału następnego pokolenia.

Jeśli zapewnienie dobrych warunków w przedszkolach, co tak naprawdę oznacza odpowiednio przeszkolonych dorosłych z wydolnym urzędem nadzorującym, który ich wesprze, jest niemożliwe, wobec tego w wioskach byłoby o wiele pożyteczniej puścić dzieci samopas, aby szły w pole z rodzicami i, jeśli to możliwe, zebrać je razem na pół godziny na mleko lub inny posiłek, jeśli jest dostępny. Przynajmniej ich psychika nie byłaby poharatana i mogłyby kontynuować eksplorację i aktywność w naturalnym otoczeniu.

Jeśli mamy mieć przedszkola, najpierw musimy mieć dorosłych, którzy:

  • kochają i szanują dzieci,
  • znają podstawowe potrzeby fizyczne i psychologiczne dzieci,
  • wiedzą, jak zapewnić środki do celowego działania z dostępnych na miejscu materiałów,
  • sami poznali otoczenie, ze wszystkimi jego kształtami, dźwiękami, fakturami, zwyczajami itp.
  • wiedzą jak dać dzieciom klucz do samodzielnej eksploracji.

To jest możliwe. Widziałam to w działaniu w najuboższych regionach, zarówno miejskich, jak i wiejskich.

Kosztowne budynki, meble i zabawki nie są konieczne, lecz odpowiednio wyszkolony personel i przełożeni – tak.

Gdy to się uda, gdy dzieciom zapewni się środki do spełnienia ich potrzeb, wtedy ich postępy są fantastyczne i naszym problemem jest to, jak wyszkolić dorosłych na wyższym poziomie, aby nie opóźniać rozwoju dzieci.

Koniecznie trzeba tu powiedzieć kilka słów o czytaniu, pisaniu i liczeniu. Obecnie stanowią nieodzowną część życia i są konieczne, a nawet podstawowe, aby w pełni poznawać otoczenie, które obejmuje także otoczenie przekształcone przez człowieka i jego osiągnięcia. 3-6-latki nie tylko są zdolne opanować te umiejętności, lecz także uwielbiają to robić.

Musimy tu jednak dodać surowe ostrzeżenie. Dzieci w tym wieku nie są gotowe do formalnej edukacji, formalnego nauczania, a jeśli zostanie im narzucone, wraz z unieruchomieniem itp., staje się szkodliwe dla ich całościowego rozwoju. Jednakże istnieje olbrzymia różnica pomiędzy formalnym nauczaniem a wiedzą i umiejętnościami, które mogą być zdobyte poprzez celowe działania i eksplorację specjalnie przygotowanego otoczenia.

Dzieciom w tym wieku można i powinno się pozwolić swobodnie eksplorować te i inne osiągnięcia człowieka.

Sześciolatki pokazały nam już, że są zdolne do następujących osiągnięć:

  • jest niemal całkowicie samodzielny fizycznie (toaleta, jedzenie, ubieranie, mycie, kąpiel, higiena nosa itp.)
  • potrafi przestrzegać planu dnia,
  • potrafi zaplanować swoje zajęcia w ciągu dnia w zakresie swoich możliwości i obowiązujących granic, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa i z uwzględnieniem rodzinnego lub szkolnego planu dnia,
  • potrafi zachować się w społeczeństwie z godnością i wykazać się inicjatywą,
  • jest gotów być posłusznym wobec rozsądnej prośby,
  • posiada dobrze rozwinięte poczucie odpowiedzialności,
  • jest gotów podjąć próbę rozwiązania problemu osobistego lub w sytuacji społecznej,
  • potrafi wyrazić się jasno w mowie, a także posiada żywy umysł, wykazuje zainteresowanie i ciekawość oraz rozwinął umiejętności konieczne do poszerzenia obszarów eksploracji.

Innymi słowy, ma potencjał, aby zyskać dostateczną pewność siebie i konieczne umiejętności do wyjścia na zewnątrz i poznawania szerszego świata:

  • potrafi czytać ze zrozumieniem i względną biegłością,
  • zna liczne opowiadania i wiersze,
  • zdobył solidne rozumienie czterech działań arytmetycznych (nawet w zakresie milionów) oraz innych podstawowych pojęć matematycznych,
  • potrafi napisać opowiadanie z dostateczną ortografią,
  • ma ładne pismo,
  • posiada podstawową wiedzę o życiu przyrody wokół niego,
  • posiada podstawową wiedzę o nauce, muzyce, sztuce oraz potrafi korzystać z prostej biblioteki oraz odpowiednich słowników i encyklopedii.

Jeszcze raz pozwolę sobie podkreślić, że uzyskanie tych osiągnięć dokonuje się w wolności poprzez aktywność i eksplorację, a nie przez formalne nauczanie.

Jeśli ten pierwszy okres życia po urodzeniu wykorzysta się w pełni, jeśli potencjał dzieci zrealizuje się w wyższym stopniu, nie tylko będziemy mieli bardziej wyważonych i harmonijnych dorosłych, lecz także problem analfabetyzmu znajdzie łatwiejsze rozwiązanie.

Gdyby dzieciom pozwolić nauczyć się czytać i pisać do wieku 6 lat, kiedy natura obdarzyła je szczególną wrażliwością na język, wtedy szkoła podstawowa mogłaby iść dalej, aby spełniać prawdziwe potrzeby 6-12-latków, które obejmują nauczenie się jak znajdować wiedzę oraz klucze do eksploracji tego, co niewidoczne.

Można nawet marzyć o tym, że przynajmniej w miastach zniknęłyby szkoły, jakie znamy, a zastąpiłyby je centra informacji, biblioteki, centra techniki i eksploratoria. Rewolucja w edukacji jest nieodzowna, jeśli mamy przygotować się na 21. wiek i mam wrażenie, że Trzeci Świat równie dobrze może być pionierem.

Podsumowanie

Aby zakończyć, niech mi będzie wolno zacytować dr Marię Montessori:

Ukazała się naszym oczom nowa postać. Człowiek, którego prawdziwa natura przejawia się w jego zdolności do swobodnego rozwoju, którego wielkość widoczna staje się, gdy tylko opada z niego jarzmo umysłowego ucisku, które ograniczało jego wewnętrzną pracę i przygniatało jego ducha.

Wobec tego utrzymuję, że wszelka reforma edukacji musi opierać się na osobowości człowieka. Człowiek sam musi stanowić centrum edukacji i nigdy nie wolno nam zapomnieć, że człowiek nie rozwija się tylko na uniwersytecie, lecz zaczyna wzrastać umysłowo w momencie urodzenia i czyni to z wielką intensywnością przez pierwsze trzy do sześciu lat życia. Temu okresowi, bardziej niż jakiemukolwiek innemu, koniecznie trzeba udzielić czynnej pomocy. Jeśli będziemy przestrzegać tych zasad, dziecko – zamiast być ciężarem – ukazuje się jako największy i najbardziej pocieszający z cudów natury. Spostrzegamy, że mamy do czynienia z nie tyle z bezradną istotą, jak puste naczynie czekające aż napełnimy je swoją mądrością, lecz z kimś o godności tym większej, im bardziej widzimy w nim budowniczego naszych własnych umysłów, kimś prowadzonym przez własnego, wewnętrznego nauczyciela, kto pracuje niestrudzenie w radości i szczęściu, zgodnie z precyzyjnym planem, kto konstruuje największy cud Wszechświata, istotę ludzką. My, dorośli, możmy tylko pomóc, aby ta praca biegła dalej, jak słudzy pomagają swemu panu. Wtedy stajemy się świadkami rozwoju ludzkiej duszy; pojawienia się Nowego Człowieka, który już nie będzie więcej ofiarą przypadków, lecz, dzięki jasności swej wizji, stanie się zdolny kierować i nadawać kształt przyszłości ludzkości.

Oryginalny artykuł jest dostępny na stronie Unesco. Prawa autorskie do powyższych utworów należą odpowiednio do ich właścicieli.

Continue Reading

Roztrwonione bogactwo. Część 1. Zdolność uczenia się u małego dziecka.

Matka i dziecko w Zambii via Bread for the World, CC BY-ND 2.0

Poniższy artykuł został przedstawiony Unesco-Unicef Cooperative Programme w 1981 r. przez Muriel I. Dwyer, dyrektor Maria Montessori Training Organization w Londynie.

Dokument ten zatytułowany jest “Zdolność uczenia się u małego dziecka”. Powinnam raczej przemianować go na “Roztrwonione bogactwo”, ponieważ olbrzymi potencjał tkwiący w okresie niemowlęcym i wczesnym dzieciństwie dopiero niedawno zaczął zyskiwać powszechne uznanie.

Udowodniono w licznych badaniach na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat, że najmłodsze dzieci obdarzone są szczególną, właściwą sobie naturą psychiczną, a to nieodzownie wyznacza nową drogę szeroko rozumianym pedagogom. Naturą niezwykłą, dotąd niedostrzeganą, choć o fundamentalnym znaczeniu dla ludzkości.

Podobnie jak dawniej ludzie wędrowali po ziemi i orali jej powierzchnię nie myśląc o niezliczonych bogactwach ukrytych w jej głębi, tak człowiek naszych czasów czyni postęp w cywilizowanym życiu nie zauważając skarbów złożonych w psychicznym świecie wczesnego dzieciństwa.

Dr Alexis Carrel w 1935 r. w słynnej książce “Człowiek istota nieznana” napisał:

Okres wczesnego dzieciństwa jest bez wątpienia najbogatszy. Powinien zostać wykorzystany do edukacji w każdy możliwy i wyobrażalny sposób. Straty tego okresu nigdy nie uda się powetować. Zamiast ignorować pierwsze dni, naszym obowiązkiem jest kultywować je z najwyższą troską.

Wspaniałość osobowości ludzkiej rozpoczyna się w godzinie urodzenia lub wcześniej, a stąd jasne staje się, że edukacja musi rozpocząć się od urodzenia, gdyż w wieku lat trzech dziecko położyło już podwaliny swojej osobowości jako istota ludzka. Zdobycze, które poczyniło są tak wielkie, że można swobodnie powiedzieć, iż dziecko trzyletnie jest już małą kobietą lub małym mężczyzną.

Psychogowie potwierdzają, że gdyby porównać nasze zdolności z dziecięcymi, potrzebowaliśmy wielu, wielu lat ciężkiej pracy, aby uzyskać to, co ono w pierwsze trzy.

Dr Silvana Montanaro pisze:

małe dzieci pracują niestrudzenie i radośnie; ich przyjemności i poczucie sukcesu wyrastają jedynie z ciągłego używania własnych zdolności, a ilość informacji, którą przyswajają przez pierwsze 36 miesięcy porównuje się do trzech zaawansowanych kursów uniwersyteckich.

Dziś potrafimy wyliczyć dokładnie ilość komórek nerwowych w ludzkim mózgu, lecz wiemy również, że nawet najbardziej kulturalna i inteligentna osoba wykorzystuje niewielki ułamek tych komórek. Niestety, okazujemy się milionerami, którzy wiodą życie biedaków i oczywiste jest, że ten smutny stan wynika z braku szans dla dzieci podczas trzech pierwszych lat życia; ponieważ od strony naukowej praktycznie nie istnieje granica zdolności dziecka do uczenia się.

Koniecznie pamiętajmy, że tematem naszym jest “Zdolność uczenia się u małego dziecka” – a nie to, czego dziecko jest zdolne się nauczyć w powszechnym mniemaniu, jak również nie tylko to, co jest możliwe do wprowadzenia nawet w najtrudniejszych warunkach.

Pozwólmy dzieciom pokazać nam, do czego są zdolne, jaki mają potencjał. Jeśli tak uczynimy, prawdopodobnie sprawią nam bardzo miłą niespodziankę.

Wiem o przeciwnościach, których wielu z was doświadcza, lecz nie bójcie się, jeśli z powodu trudnych warunków możecie jedynie zrobić pierwszy krok. Wciąż jest absolutnie konieczne, abyście mieli wizję ogromu, który macie przed sobą i ten ogrom powinien być dla nas wielkim źródłem zachęty.

Kwestią najwyższej wagi jest, abyśmy pamiętali, że tylko niemowlęta mają moc zbudować ludzi przyszłości. Dla nas, nawet najmłodszych z tu obecnych, jest już za późno.

Istotne jest, abyśmy otworzyli nasz umysł na olbrzymi potencjał człowieka. Niech to wskazuje nam jako cel człowieka. Niech to będzie nadzieją, która kieruje pracą nas wszystkich. Pamiętając, że w najlepszym razie człowiek wykorzystuje tylko ułamek swego potencjału, spójrzmy na osiągnięcia przeciętnych trzylatków w tych częściach świata, gdzie mają realne szanse pełniejszego rozwoju.

W chwili urodzenia niemowlę ma nieskoordynowane ruchy, nie posiada języka, zwyczajów, gustów, religii. Jest zupełnie bezradne i pozbawione ciągłej pomocy z pewnością doświadczy cierpienia, a może nawet umrzeć; lecz w wieku trzech lat możemy oczekiwać, że zaobserwujemy, iż dziecko posiada przynajmniej następujące umiejętności:

  • potrafi mówić zrozumiale – wyrazić swoje potrzeby i opowiedzieć swoje doświadczenia przynajmniej w jednym języku;
  • potrafi chodzić, jak również biegać, wchodzić po schodach trzymając się barierki, bezpiecznie przenosić przedmioty;
  • potrafi samodzielnie jeść i korzystać z toalety oraz z sukcesami próbuje samodzielnie się ubierać i rozbierać;
  • rozumie, jakie zachowanie jest akceptowane w domu i najbliższym otoczeniu;
  • zna zwyczaje, muzykę, proste wiersze i opowieści swojej społeczności oraz poznało najbliższe otoczenie przez eksplorację.

Rozważanie nad stanem bezradności tego życia w chwili urodzenia oraz co osiągnęło w trzy lata, musi wzbudzić podziw, a nawet oszołomienie, gdy uświadomimy sobie, że to w najlepszym razie tylko ułamek potencjału człowieka.

Ta zdolność czynienia fantastycznych postępów trwa do wieku 6 lat, o ile nie zostanie wstrzymana, ale to tylko ze względu na uprzedzenia dorosłych.

Pora jednak na sprawy praktyczne: jak możemy pomóc? czego potrzeba? Aby udzielić odpowiedzi, najpierw wyjaśnijmy kilka kwestii.

Człowiek posiada podwójne życie embrionalne. Zwróćmy się do dr Marii Montessori po wyjaśnienie:

W momencie urodzenia człowiek jest relatywnie niedojrzały w porównaniu do innych naczelnych. To stwierdzenie faktu. W konsekwecji część procesu wzrostu i rozwoju, który u tych zwierząt ukończy się w stadium embrionalnym, u człowieka dokona się w stadium pourodzeniowym, gdy będzie wystawiony na wpływy świata zewnętrznego. To właśnie ma na myśli Montessori gdy mówi o podwójnym procesie embrionalnym i jego związku z otoczeniem zewnętrznym. Ma on zatem charakter psychologiczny. Stadium pourodzeniowe stanowi formatywny okres intensywnej aktywności, podczas której dziecko musi stworzyć w sobie podstawową strukturę własnej osobowości.

Ludzki kod genetyczny zapewnia, że olbrzymi potencjał istoty ludzkiej obecny jest w momencie urodzenia, lecz odtąd to, co zapewnia otoczenie (włączając dorosłych, którzy stanowią część otoczenia), zyskuje coraz większe znaczenie. Wobec tego badanie jak rozwija się mózg jest niezwykle ważne.

Prof. W Ritchie Russel i dr Montanaro mówią nam, że

zdrowe ludzkie niemowlę przychodzi na świat z pełnym «przydziałem» komórek nerwowych. W momencie urodzenia mózg waży ok. 335 g lub 25% masy mózgu dorosłego, lecz w wieku 9 miesięcy waży już 750 g lub ponad połowę masy mózgu dorosłego.

Interesująca jest również szybkość przybierania na wadze: 0-3 miesiące, 180 g; 3-6 miesięcy, 145 g; 6-9 miesięcy, 90 g. W wieku pięciu lat ma już 90% masy mózgu dorosłego.

Ten niewiarygodny proces nie wynika z żadnej zmiany ilości komórek nerwowych, lecz ze wzrostu wzorców i wzajemnych połączeń, od których zależą wszystkie przyszłe możliwości.

Anatomia i fizjologia układu nerwowego jasno wskazuje, że edukacja (w sensie, który wyjaśnimy) realizuje się przez instrument, którego precyzja jest wprost proporcjonalna do wczesnego treningu o rosnącym poziomie trudności. Wobec tego inteligencja, ten wolny i osobisty dar, aby się przejawić, będzie miała do dyspozycji narzędzie, za które wyłącznie odpowiedzialne jest otoczenie rozwojowe. Podczas gdy większość dorosłych ma skłonność uważać, że noworodki i niemowlęta potrzebują tylko higieny i dobrego odżywiania, ta nowa istota ludzka, psychicznie głodna, marnuje swój cenny czas. Tylko odpowiednia stymulacja może zwiększyć objętość i wagę kory mózgowej i wywołać adaptację każdej pojedyńczej komórki do sobie właściwej funkcji.

Słowa “edukacja” używamy w znaczeniu: naturalny proces, który rozwija się spontanicznie w istocie ludzkiej. Edukację zdobywa się w rezultacie doświadczeń, podczas których dziecko działa bazując na swoim otoczeniu.

Zadaniem dorosłego jest tak przygotować otoczenie, czy to w domu, czy w szkole, aby dostarczyć dziecku serię motywów aktywności odnoszących się do różnych obszarów życia, w tym kultury, które ono potrzebuje poznać i wcielić w siebie, jeśli ma osiągnąć pełny rozwój oraz adaptację do swoich czasów, miejsca i społeczności.

Uczenie się zachodzi według określonego schematu rozwoju i reguł. Każdy kolejny krok zależy od tych, które go poprzedziły (lub nie). Wobec tego edukacja może być efektywna jedynie wtedy, gdy respektuje się określony rytm tego stopniowo rozwijającego się planu. Zatem dostateczny rozwój w pierwszych latach życia zależy od tego, jaką wiedzę o potrzebach dziecka i podejście do nich ma dorosły.

Same techniki, choć stanowią konieczną pomoc, nie wystarczą, ponieważ istoty ludzkie skonstruowane są w taki sposób, że potrafią odebrać z zewnętrznego świata pozytywny bodziec dla rozwoju jedynie poprzez kanał miłości.

Jest to jedyna prawdziwa forma komunikacji, która zdolna jest przeniknąć do wnętrza; w różnych formach towarzyszy nam od poczęcia do śmierci. Mówię «od poczęcia», ponieważ już w łonie matki dziecko, kiedy jest kochane, znajduje się w innym otoczeniu biologicznym. Bardzo niedawne badania wskazują, że kobiety szczęśliwe, że są w ciąży, wytwarzają specjalne cząsteczki, endorfiny, zdolne m.in. sprzyjać rozwojowi układu nerwowego. Mleko matki, co więcej, jako jedyne zawiera specjalne białko, cysteinę, które jest nieocenioną pomocą w rozwoju mózgu. Ponownie podkreśla to znaczenie karmienia piersią, nie tylko z punktu widzenia odżywiania i higieny, lecz także rozwoju i jako zewnętrzny przejaw miłości. Dla dzieci ważne jest, aby matki były szczęśliwe w ciąży.

Również moment narodzin i to, co dzieje się z dzieckiem w czasie porodu i bezpośrednio po nim są kluczowe i proszę wszystkich, aby zapoznali się z pracą dr Le Boyera.

We wczesnych latach życia, człowiek posiada wyjątkowy rodzaj umysłu, pozwalający impresjom, które przyjmuje z otoczenia nie tylko wejść do wnętrza, lecz także ksztaltować je – tak, że stają się jego częścią.

To pozwala dziecku ukształtować siebie bazując na społeczeństwie i otoczeniu, w którym się znajduje. Ten typ umysłu nazwano «absorbującym umysłem». Ten wyjątkowy umysł pozwala dziecku wbudować w samego siebie zwyczaje, języki i sposoby życia osób, które je otaczają.

Człowiek ma w toku swojego życia określone potrzeby, aby podtrzymać swoją egzystencję i rozwój. Spójrzmy w skrócie na potrzeby dziecka od urodzenia do wieku 6 lat. Mówiliśmy już o miłości, a z nią idzie bezpieczeństwo, odpowiednia ilość i jakość pożywienia, konieczna odzież i schronienie; ale są również inne. Musimy ograniczyć się do paru słów o tych najbardziej oczywistych, jak ruch, niezależność, komunikacja, eksploracja, ciekawość, porządek i dokładność.

Ruch

Ruch stanowi zwieńczenie i cel układu nerwowego; żadna jednostka nie może się obyć bez ruchu. Podstawową prawdą jest, że działania człowieka łączą się z jego centrum – mózgiem, gdy umysł i ruch stanowią dwie części jednego cyklu.

Dla edukacji kluczowe jest, aby rozwój umysłowy był połączony z ruchem i zależny od niego, ponieważ ruch ma wielkie znaczenie w samym rozwoju umysłu, jeśli tylko podejmowane działanie łączy się z jednoczesną aktywnością umysłową. Obserwacje poczynione na całym świecie potwierdzają, że dziecko wykorzystuje ruch aby poszerzyć zakres rozumienia, ponieważ ruch pomaga rozwijać umysł, a to znajduje na nowo wyraz w dalszym ruchu i aktywności.

Niezależność lub samodzielność

Gdy dostatecznie dokładnie obserwujemy naturalny rozwój życia, widzimy, że można go zdefiniować jako zdobywanie kolejnych poziomów samodzielności, a każda zdobycz stanowi krok w kierunku całkowitej niezależności. Na przykład:

  • 2-miesięczne dziecko potrafi kontrolować ruchy głowy i podążać wzrokiem za tym, co je interesuje, obserwując długo i intesywnie;
  • 6-miesięczne dziecko potrafi siedzieć samo i obserwować świat w psychologicznie istotnej pozycji “konfrontacji”;
  • 12-miesięczne dziecko chodzi i potrafi użyć tej umiejętności, aby poszerzyć swoje odkrycia świata itd.

Dalej przychodzi zdolność trawienia pokarmów stałych, opanowanie języka i kolejne osiągnięcia. Ważne, abyśmy pamiętali, że gdy tylko narząd lub zdolność się wykształci, musi natychmiast rozpocząć funkcjonowanie w odpowiedniej dla siebie sferze. Jeśli takiego doświadczenia zabraknie, dany narząd lub zdolność nie rozwinie się prawidłowo, gdyż nie znajdzie swojego dopełnienia.

Wynika z tego, że dziecko może rozwinąć się w pełni jedynie poprzez własne doświadczenia w otoczeniu, jeśli wolno mu i zachęca się je, aby ćwiczyło nowo zdobyte umiejętności, aż je udoskonali i wykorzysta do postępu w swoim rozwoju oraz do budowania poczucia pewności siebie. Jeśli mu się tego zabroni, jego rozwój zostaje spowolniony lub, w skrajnych przypadkach, zupełnie zahamowany.

Komunikacja

Istnieje wiele sposobów porozumiewania się, lecz jedynym, którego używa wyłącznie człowiek, jest mowa artykułowana, co umożliwia mu używanie pojęć abstrakcyjnych, przekazywanie idei itp. Znaczący jest fakt, że bogactwo danego języka bezpośrednio zależy od spektrum doświadczeń ludzi, którzy nim mówią. Małe dziecko posiada szczególną wrażliwość na język i w swoim wyjątkowym umyśle jest zdolne zaabsorbować nie jeden, lecz kilka języków, o ile w ramach otoczenia stworzy się stosowną szansę.

Jeśli chcemy pomóc dziecku w tej dziedzinie jego rozwoju, musimy zapewnić mu nie tylko różnorodne doświadczenia w bardzo wczesnym wieku, lecz także okazje do zdobycia słownictwa koniecznego do wyrażenia tych doświadczeń.

Eksploracja i ciekawość

Każda istota ludzka jest przez naturę obdarzona wielką ciekawością, ponieważ gdy przychodzi na świat, faktycznie jest on jej obcy. Aby się do niego zaadaptować i w nim zorientować, musi poznać przez eksplorację wszystkie obszary środowiska i społeczeństwa.

I znów, najważniejsze jest, aby zachęcać dziecko do ciekawości, odpowiadać na jego pytania i aby od urodzenia korzystało z każdej możliwej okazji do eksploracji na wszystkich polach, ograniczone jedynie przez wymogi bezpieczeństwa i własne zdolności.

Porządek

Porządek jest nieodzowny do harmonijnego życia; faktycznie, bez niego zapanowałby chaos i ostatecznie życie stałoby się niemożliwe. Warto również zauważyć, że istota ludzka potrzebuje wyższego stopnia uporządkowania w każdym obszarze życia, środowiska lub uczenia się, który jest dla niej nowy i, co za tym idzie, wciąż w fazie eksploracji.

Gdy spojrzymy z tej perspektywy na niemowlę lub małe dziecko, dla którego wszystko i wszędzie jest nowe, które wszystko dopiero eksploruje i wszystkiego się uczy, nie zaskakuje nas wniosek, że porządek, a nawet precyzja, jest sprawą niezwykłej wagi dla dziecka i jego rozwoju. W nieuporządkowanym środowisku samodzielne eksplorowanie byłoby utrudnione, a tym samym rozwój dziecka – opóźniony.

Oryginalny artykuł znajduje się na stronie Unesco. Prawa autorskie do powyższych utworów należą odpowiednio do ich właścicieli.

Continue Reading

Od czego zacząć?

(050114-RREI-8195) Washington DC Jan. 14, 2005 LAYC LAMB Public

Dziecko w przedszkolu Montessori w Stanach Zjednoczonych, foto: Rick Reinhard / Bread for the World CC BY-NC-ND 2.0

Właśnie odkryliśmy Montessori i to jest to! Od czego zacząć?

Potraktuj priorytetowo własną edukację

Radzę zainwestować w jak najlepsze szkolenie Montessori dostosowane do Twoich potrzeb i możliwości, w przeciwieństwie do jak najlepszych pomocy lub “zabawek”. Możliwości jest wiele: pełne kursy dyplomowe, jednorazowe seminaria oraz indywidualne konsultacje. Jeśli Twoje dziecko uczęszcza do placówki pracującej zgodnie z zasadami Montessori, nie będziesz potrzebować kursu dla nauczycieli, lecz edukacja dla rodziców okaże się bardzo pomocna. Jeśli zamierzasz uczyć, dyplom renomowanego ośrodka kształcenia nauczycieli Montessori na poziomie, którego uczysz, jest konieczny. W każdym wypadku warto czytać.

Z odrobiną wiedzy i dużą ilością pomocy nie pomożesz dziecku w takim stopniu, jak z solidnymi podstawami Montessori i stopniowym nabywaniem materiałów. Świadomy dorosły jest kluczowym elementem przygotowanego otoczenia.

Zaufaj dziecku

Tak samo jak ufasz, że kod genetyczny dziecka zapewni jego tęczówce określony kolor oraz że wytworzy nowe komórki, aby zagoiło się rozbite kolano, zaufaj psychicznemu planowi rozwoju, który jest obecny u każdego człowieka. Edukacja w sensie montessoriańskim to naturalny proces, który rozwija się spontanicznie w istocie ludzkiej. Może się wydarzyć jedynie wtedy, gdy dzieci robią coś same w wolności.

Jeśli powiesz: “nasze dzieci nie są gotowe wziąć na siebie tyle odpowiedzialności”, niewątpliwie doprowadzi Cię to do wydeptania im ścieżek nakoło miejsc, w których mogłoby zajść autentyczne doświadczenie Montessori.

Zaufaj sobie

Gdy odkrywamy Montessori, często jesteśmy olśnieni geniuszem dr Marii Montessori, lecz nie możemy zapominać, że była ona naukowcem obserwującym geniusz natury. Obserwacja połączona z cierpliwością i dokładną interpretacją to podstawa praktyki montessoriańskiej.

Proszę, przyjdź i zobacz w jaki sposób dzieci funkcjonują w przygotowanym otoczeniu. To pozwoli Ci zaobserwować, do czego są zdolne, gdy usunie się przeszkody stojące na drodze ich spontanicznej aktywności. Możesz śmiało przyjść, gdy w lokalnej placówce Montessori jest dzień otwarty. Możesz także zapytać o możliwość hospitacji – większość placówek chętnie pozwoli na godzinę czy dwie obserwacji.

To, co zaobserwujesz, wyznaczy drogę Twojej praktyki do usuwania przeszkód stojących na drodze dziecka w otoczeniu oraz do stawiania właściwych pytań. Kiedy zobaczysz, a nawet zachwycisz się tym, co jest możliwe, zaufasz, że najlepiej jest podchodzić do dzieci z szacunkiem i życzliwością w każdej sytuacji.

Rozpocznij od konkretnych zadań

Ważne jest, by codziennie wykonać konkretne zadanie. Postaw sobie za cel umożliwić dzieciom, aby codziennie były produktywne. Wspólne upieczenie chleba lub zgrabienie liści w ogrodzie przynosi autentyczne poczucie sukcesu.

Możesz mieć kompletny materiał Montessori na półkach, ale jeśli dzieci nie doświadczą go same w wolności, nie spełni on zadania, do którego został zaprojektowany. Jedyna aktywność edukacyjna to ta, którą dziecko samo wybrało w wolności.

Większość dzieci na początku wybiera ćwiczenia życia praktycznego. Przygotowanie jedzenia, podlewanie roślin, mycie okna lub szorowanie stołu – cokokolwiek, co pozwoli im przeprowadzić cykl od początku do końca. Przygotuj wszystkie potrzebne pomoce i zaproś dziecko do skorzystania z nich, kiedy tylko będzie miało ochotę.

Nawet najmniejsze ćwiczenie życia praktycznego prowadzi do wielkich osiągnięć umysłu, przynosi spokój podczas życiowych kryzysów i buduje poczucie pewności siebie, bez którego nie może być postępów, w nauce czy jakichkolwiek innych. Życie praktyczne jest nie mniej ważne dla starszych dzieci niż dla najmłodszych.

Pozwól im posiadać to, co jest ich

Nie wyręczaj dzieci w zadaniach, które są w stanie wykonać i w wyborach, których są w stanie dokonać. Jeśli jeszcze nie są w stanie, pomóż im zrobić to samodzielnie.

Korzystanie z władzy działania i decydowania przynosi poczucie posiadania. Pozwól im posiadać i dbać o swoje rzeczy osobiste, klasę, proces edukacyjny. Brak poczucia posiadania wywoła głód psychiczny, który wprowadzi chaos w innych dziedzinach życia.

Nakrywanie do stołu to zadanie dla dwulatków (i na wszystkich kolejnych poziomach). Planowanie wycieczki szkolnej to zadanie dla uczniów szkoły podstawowej (i na wszystkich kolejnych poziomach). Wszystko zaczyna się od podjęcia próby uczestniczenia.

Modeluj zachowania

Uwaga, to wbrew naszej intuicji. Łatwo jest oczekiwać od dziecka określonego zachowania, a gdy ono zawiedzie te oczekiwania, jesteśmy rozczarowani i zwracamy mu uwagę. Montessori uczy nas przewidywać, co może się wydarzyć, modelować właściwe zachowania wcześniej i zamiast oczekiwać określonych rezultatów, po prostu obserwować. Zalety tego podejścia dla dorosłych są dwojakiego rodzaju.

Po pierwsze, modelowanie zachowań szybciej prowadzi dziecko do internalizacji danego zachowania niż korygowanie. Tak się dzieje, ponieważ istoty ludzkie skonstruowane są w taki sposób, że potrafią odebrać z zewnętrznego świata pozytywny bodziec dla rozwoju jedynie poprzez kanał miłości. Jest to jedyna prawdziwa forma komunikacji, która zdolna jest przeniknąć do wnętrza. Innymi słowy, dziecku o wiele trudniej jest zapamiętać treść naszej negatywnej uwagi niż naszej pozytywnej prezentacji.

Po drugie, obserwacja daje nam bezcenną wiedzę o rozwoju dziecka i o tym, co należy zaprezentować w przyszłości.

Oczywiście gdy zagrożone jest bezpieczeństwo, musimy interweniować szybko i skutecznie. Ale to zdecydowanie nie pora na długie tłumaczenia.

Zalety tego podejścia dla dziecka to dorastanie w atmosferze szacunku i akceptacji oraz bycie wyposażonym w strategie radzenia sobie w sytuacjach, którym ma stawić czoła.

 

Continue Reading

Muzyka, rytmika i koncerty dla dzieci

Concert at Sto Pociech

Dzieci muzykujące podczas Letniego Festiwalu Nowego Miasta, Warszawa © Agnieszka Rekucka

Każde dziecko jest muzykalne. I choć wpółcześnie nie każdy nauczyciel przedszkola Montessori gra na pianinie, każdy może prowadzić zintegrowaną muzykę Montessori w przygotowanym otoczeniu przez kształcenie słuchu, wprowadzenie do teorii muzyki, rytmikę i koncerty dla dzieci.

Mamy skłonność uważać muzykę za domenę utalentowanej mniejszości. Jednakże zarówno profesjonalni muzycy, jak i badacze procesów poznawczych związanych z muzyką zgodnie twierdzą, że muzykalność jest powszechną cechą ludzką. W podejściu Montessori muzyka traktowana jest podobnie jak język, w którym dziecko wzrasta od swoich pierwszych wyrażeń aż do pełnego mistrzostwa w całym jego pięknie i niuansach, jeśli tylko znajduje się w bogatym otoczeniu. Dlatego staje się jasne, że nie wystarczy zapisać dziecko na cotygodniowe zajęcia: doświadczenie życia codziennego jest nieodzownym elementem edukacji muzycznej.

Dziecko zaczyna słyszeć w drugim trymestrze ciąży i od tej pory nabywa kulturę swojego miejsca i czasu również poprzez słuch. Dr Maria Montessori uważała kołysanki, piosenki i tańce ludowe, jak również muzykę towarzyszącą uroczystościom religijnym za istotne źródła różnorodnych doświadczeń słuchowych. Warto zaznaczyć, że złożony rytm, charakterystyczny dla wielu tradycji muzyki ludowej na świecie, ma potencjał stymulowania rozwoju mózgu w sposób, którego nie można się spodziewać przy popularnych piosenkach o takcie 4/4.

Duża część przyjemności z słuchania muzyki to najpierw przewidywanie tego co nastąpi, a potem spełnienie tych oczekiwań, gdy przewidziana fraza przychodzi jak chętnie witany przyjaciel. W związku z tym słuchanie muzyki odgrywa istotną rolę psychologiczną, pomagając dziecku budować poczucie zaufania do otoczenia, do jego uporządkowania i ciągłości.

Ci, którzy zastanawiają się, od czego zacząć i jakie utwory są odpowiednie dla najmłodszych, aby mogli docenić muzykę klasyczną, znajdą inspiracje na poniższej liście.

Dr Maria Montessori w Montessori Elementary Materials poleca, aby dzieci miały najpierw kontakt z utworami Mozarta, Chopina, Beethovena, Mendelssohna oraz szerokim wyborem słynnych dzieł operowych. Isenarda da Napoli w książeczce Music and the Montessori Method dodaje do programu Casa dei Bambini następujące tytuły:

  • S. Prokofiew, Piotruś i wilk 
  • B. Britten, Wariacje i fuga na temat Purcella
  • C. Saint-Saëns, Karnawał zwierząt
  • F. Poulenc, Historia Babara, małego słonia
  • L. Mozart, Symfonia zabawek
  • W. A. Mozart, Eine Kleine Nachtmusik
  • R. Schumann, Sceny dziecięce
  • C. Debussy, Kącik dziecięcy
  • P. I. Czajkowski, Śpiąca królewna, suita z baletu
  • P. I. Czajkowski, Dziadek do orzechów, suita z baletu
  • G. Rossini, Kopciuszek
  • A. Vivaldi, Cztery pory roku
  • F. Mendelssohn, Sen nocy letniej
  • H. Villa-Lobos, Bachiana Brasileiras
  • P. Dukas, Uczeń czarnoksiężnika
  • M. Musorgski, Obrazki z wystawy
  • I. Strawiński, Pietruszka

Jak widać, część tych utworów powstała specjalnie dla dzieci, inne zaś znajdują oddźwięk wśród najmłodszych słuchaczy ze względu za strukturę na tyle złożoną, by była interesująca, lecz nie tak bardzo, by straciła klarowność. Jak każdy materiał w klasie Montessori, nagrania oraz sprzęt audio powinny być starannie wybrane pod względem jakości, aby muzyka sprawiała słuchaczom przyjemność, oddając sprawiedliwość zarówno kompozytorom, jak i wykonawcom.

W otoczeniu montessoriańskim utwory te służą nie tyle do “grania w tle”, co do świadomego słuchania, jako koncert dla dzieci. Następny krok to rozmowa z dziećmi, gdy zadaje się pytania o rosnącym poziomie trudności, poczynając od tego, jakie instrumenty dziecko słyszało, do jakiego miejsca pasuje ten utwór (kościół, teatr, filharmonia), aż do pytań o cechy tonów, dynamikę, strukturę i styl utworu.

Dzieci nabywają świadomość tonalną oraz nomenklaturę muzyczną w aktywny sposób, poprzez serię ćwiczeń najpierw z pomocami z zakresu kształcenia zmysłów, a następnie muzyki, które zostały skonstruowane przez Marię Montessori oraz jej długoletnią współpracowniczkę i muzyka, Annę Marię Maccheroni. Pomoce są dostępne w klasie przez cały czas i dziecko może pracować z nimi tyle, ile potrzebuje, we własnym tempie. W ten sposób dzieci zdobywają coraz większe kompetencje w opisywaniu muzyki, której słuchają.

W tym miejscu warto dodać kilka słów o rytmice. Maria Montessori była przekonana o niesłuszności edukacyjnej wydawania dzieciom poleceń słownych co do interepretacji muzyki własnym ciałem. Tekstem, który należy odkodować podczas ćwiczeń rytmicznych, jest tekst muzyczny i to on dyktuje odpowiedni sposób poruszania się poprzez takt, tempo, natężenie itp. Stopniowo, w toku codziennych doświadczeń w przygotowanym otoczeniu dzieci zdobywają umiejętność usłyszenia w muzyce tych cech i ich interpretacji poprzez ćwicznia rytmiczne. Zawsze jednak trzeba zaakceptować, gdy dziecko zamiast tego woli użyć rąk do “dyrygowania” albo po prostu położyć się i słuchać w skupieniu.

Oczywiście odtwarzanie muzyki stanowi jedynie dodatek do muzyki wykonywanej na żywo przez nauczyciela, muzykujących gości, słuchanej podczas wyjść i tworzonej przez same dzieci. Granie na instrumencie wymaga zaangażowania jednocześnie matematyki, ruchu i zmysłów, oraz reagowania na najdrobniejsze zmiany. To dlatego wyjątkowo przyczynia się do rozwoju mózgu. Poza tym, jest to szczególny sposób czerpania przyjemności z muzyki, pełen nieodłącznych emocji. Aby chęcią grania samodzielnie “zarazić” dzieci, muzyka na żywo zawsze powinna mieć pierwszeństwo przez nagraniami.

Montessoriańska edukacja muzyczna obejmuje elementy zapożyczone od Orffa, Jacques-Dalcroze’a, Kodaly’ego i Suzuki. Co za tym idzie, znakomicie przygotowuje do nauki grania na instrumencie, w szczególności metodą Orffa lub Suzuki, jeśli tylko rodzina chciałaby to dziecku umożliwić. Rolą otoczenia Montessori jest dać dzieciom solidne fundamenty, pozwalając im dojrzewać w muzykalności i zapoznać się z teorią muzyki, a nade wszystko kultywować przez całe życie radość czerpaną z muzyki: tym większą, gdy dzielą ją z innymi. 

 

Continue Reading

W tym szaleństwie jest metoda, czyli co to jest Montessori

Maria Montessori in Casa dei Bambini

Maria Montessori z dzieckiem przy pracy z materiałem sensorycznym via MontessoriCentenary.org

Kiedy mówię, czym się zajmuję w życiu, słyszę często: “Wiem, Montessori! To taka nowość w przedszkolach. Ale o co w tym chodzi?” Pytanie dobre na egzamin, a jesteśmy przy szybkiej kawie. Ten tekst to moja próba przygotowania się na następny taki kawowy egzamin.

W Internecie można przeczytać, że Maria Montessori urodziła się w 1870 r. we Włoszech (prawda), że była lekarzem (też prawda) i że zaczęło się od dzieci niepełnosprawnych intelektualnie (zgoda). Ale to był zaledwie punkt wyjścia. Podsumować dzieło życia Marii Montessori w zdaniu: psychiatra potraktowała dzieci zdrowe jak chore – to według mnie jakby nazwać Leonarda da Vinci rysownikiem i autorem szkiców. Jest to oczywiście prawda, ale nie dotyka całości fenomenu tej osoby.

Maria Montessori zrobiła pewien eksperyment naukowy, który pozwolił nam zobaczyć, o co chodzi tak naprawdę dzieciom. Kiedy ludzie przychodzili do jej placówki, byli autentycznie zdumieni. Mówili: jak pani to robi, że te dzieci są takie spokojne i zadowolone? Chodzą uważnie i z upodobaniem rozwijają dywaniki, a potem wyjmują po jednym puzzlu z układanki? My też mamy własne dzieci, własne żłobki, przedszkola, szkoły i doskonale wiemy, że to nie może być normalne!

Dlatego opowiedziała o tym, jak to się stało, w 1909 r. w swojej pierwszej książce, której angielski tytuł tłumaczy się jako “Metoda Montessori” (możesz kliknąć i pobrać darmowego ebooka z Gutenberg.org). Już wtedy było wiadomo, że jej eksperyment z Casa dei Bambini jest jak najbardziej powtarzalny i to samo dzieje się już w różnych krajach.

Na to, że to nie może być normalne, Maria Montessori odpowiadała: Ależ to właśnie jest normalne. Dzieci same, z własnej inicjatywy biorą sobie z półki to, co je interesuje. Powtarzają to samo działanie nie tyle z uporem maniaka, co z fascynacją naukowca. Każde kolejne powtórzenie prowadzi do większej precyzji ruchu oraz poczucia: ja to potrafię. Dla dzieci jest to najbardziej normalna rzecz na świecie. Nikt im tego nie narzucił. To nie zewnętrzna presja, ale wewnętrzny proces normalizacji je do tego doprowadził.

W okrzyku: to nie jest normalne! – tkwi ziarno prawdy. Mówi to ktoś, kto posiada zmysł obserwacji i potrafi przyznać się przed sobą, że nie tędy droga. Bo ten ktoś już wie, że nie ma takich próśb, gróźb i socjotechnik, które zmuszą dziecko, aby wyjmowało po jednym puzzlu z układanki, jeśli ono samo nie znajduje w tym radości.

Byłoby wspaniale, gdyby rodzice i nauczyciele  montessoriańscy zawsze posiadali taki zmysł obserwacji i taką uczciwość poznawczą. Bo bywa i tak, że widzimy, że to się nie sprawdza, ale i tak powtarzamy wszystkie nieskuteczne metody wychowawcze świata: poprawiamy, upominamy, zwracamy uwagę. To działa co najwyżej na chwilę, a wtedy odwołujemy się do uczuć wyższych, obiecujemy nagrody, straszymy karami, szantażujemy emocjonalnie. I jesteśmy na koniec zaskoczeni, że spokojnych, zadowolonych dzieci jak nie było, tak nie ma.

Metodą skuteczną jest metoda Montessori, która nota bene , nie jest metodą o tyle, że nie służy tak naprawdę do tego, aby dorosłym pomóc uzyskać “idealne dzieci”, ale dzieciom rozwinąć swój potencjał. Dlatego wielu mądrych ludzi nazywa ją antropologią Montessori (z gr. anthropos – człowiek), bo mówi więcej o tym, co się dzieje z człowiekiem, niż jak wychowywać. Albo systemem pedagogicznym Montessori, bo jak w systemie solarnym, przekonanie, że to Ziemia jest w centrum (czyli pedagog wie najlepiej) czeka istny przewrót kopernikański.

Normalizacja jest jednym ze wskaźników, że metoda Montessori “działa”.  To znaczy, że jest skutkiem, a nie przyczyną. O prawdziwej przyczynie, absolutnej podstawie, Maria Montessori napisała więcej w 1916 r. w książce, której angielski tytuł tłumaczy się jako “Spontaniczna aktywność w edukacji”.

O spontanicznej aktywności dziecka Maria Montessori mówiła od początku – był to bowiem kluczowy warunek eksperymentu w Casa dei Bambini. Jak to się dzieje, że wśród dywaników, puzzli, ramek do zapinania, szorstkich liter i złotych perełek zapominamy o wolności dziecka?

Spontaniczność – to nic innego niż inicjatywa dziecka: ja chcę, mnie to interesuje, to do mnie mówi i sprawia mi radość. Spotykam wielu rodziców mądrych i wrażliwych, którzy uważnie obserwują swoje dziecko i tej spontaniczności chcą dać przestrzeń do działania. Spotykam wielu życzliwych nauczycieli, którzy z uśmiechem mówią: Dzień dobry, jak spędziłaś / spędziłeś weekend? Z czym będziesz dzisiaj pracować?

Jest w metodzie Montessori fundamentalny optymizm – przekonanie, że naprawdę da się w taki sposób być razem z dziećmi. Maria Montessori postulowała: maximum wolności i warunki, aby z tej wolności korzystało każde dziecko. Trzeba mieć tak głęboko zakorzeniony optymizm, żeby zadać niespełna trzylatkowi pytanie: Z czym będziesz dzisiaj pracować? – i uszanować jego wybór. Ale chyba jeszcze trudniej zadać to pytanie dziesięciolatkowi, gdzie w grę wchodzi podstawa programowa, testy i egzaminy.

Jeśli nasuwają się tu pytania: Czy to naprawdę tak dowolnie? Tak spontanicznie? A co się stanie, jeśli… – to bardzo dobrze. Zachęcam, żeby własne pytania potraktować poważnie i wyruszyć na poszukiwanie odpowiedzi. Zachęcam: przyjdźcie i zobaczcie placówkę montessoriańską. Porozmawiajcie z nauczycielami. Czytajcie to, co napisała Maria Montessori. Uczcie się od innych na warsztatach, kursach, konferencjach.

To jest właśnie to, co robią zawodowi montessorianie – napotykamy problemy i szukamy rozwiązań, dokształcamy się i spotykamy, by się wymieniać doświadczeniami. Odwiedzamy inne placówki i obserwujemy. Zapraszamy do siebie kolegów po fachu, aby nam pokazali, w którym miejscu warto spróbować inaczej.

Mamy zatem dwa podstawowe pytania. Pierwsze to pytanie do dziecka: z czym będziesz dzisiaj pracować? Drugie do nas, dorosłych: w jaki sposób pracować, aby była respektowana spontaniczna aktywność dziecka? I na to drugie pytanie odpowiada nam metoda Montessori. 

  Wcześniejsza wersja tego artykułu została opublikowana na stronie Metoda Montessori.

 

Continue Reading